O autorze
Filozof prawa i konstytucjonalista, publicysta, bloger

Tourette w Sejmie?

Wrzask na sali sejmowej był mimowolnym wyrażeniem mrocznej tajemnicy.

Gdy w środku długiej sejmowej nocy, doprowadzony najwyraźniej do ostateczności obiekcjami opozycji wobec demolki demokracji, Jarosław Kaczyński wywrzeszczał swoje: “Wy zabiliście mi brata”, wypowiedział być może jakąś bardzo poważną, przejmującą prawdę o swoim własnym wielkim kompleksie i poczuciu winy.



Można oczywiście ten niekontrolowany wrzask, absurdalnie skierowany w stronę opozycyjnych posłów, z których wielu w czasie katastrofy smoleńskiej nic nie miało wspólnego z polityką, potraktować jako rodzaj syndromu Tourette’a, gdy człowiek nie kontroluje się i pod naciskiem jakichś mrocznych emocji wyrzuca z siebie przekleństwa, miota dzikie klątwy nie mające żadnego sensu.

Ale nie sadzę że Jarosław Kaczyński – mój dawny kolega Jarek – cierpi na syndrom Tourette’a. Myślę, że jego opętańczy wrzask jest przejawem strasznej tajemnicy, która go trapi, i o której wie, że będzie go prześladować do końca życia.

W normalnych warunkach, nad takimi tragediami należy przechodzić w milczeniu. Ale warunki nie są normalne. Skoro sam Jarosław tak bardzo Polskę trapi swym osobistym nieszczęściem, że uczynił z tego główną kwestię publiczną swej relacji z opozycją, należy wreszcie postawić pytanie: co swemu Bratu powiedział i czego nie powiedział w tych strasznych chwilach przed katastrofą? Czy nalegał na zaniechanie prób lądowania?

Bo jeśli nie, to jego poczucie winy jest całkiem uzasadnione. I sejmowy wrzask staje się zrozumiały.
Trwa ładowanie komentarzy...