O autorze
Filozof prawa i konstytucjonalista, publicysta, bloger

Urban IV RP i szczyt NATO

Czasem mi nawet trochę żal rzecznika prezydenckiego, Marka Magierowskiego – ale tylko trochę, bo wiedział co brał.

Raz go kilka lat temu spotkałem– nawet dość inteligentny; żaden geniusz, broń Boże, ale znajomością świata i języków pozytywnie wyróżniał się na tle innych „niepokornych” dziennikarzy. Dziś musi uzasadniać najbardziej haniebne postępki swojego pryncypała – nagminnie łamiącego prawo, w służbie lidera populistycznej partii. Pełni w tym Magierowski rolę analogiczną do roli Urbana jako rzecznika władz stanu wojennego.



Oto najnowsze osiągnięcie Magierowskiego: uzasadnić prezydencką odmowę powołania 10 (z 13) sędziów, o których powołanie wnioskuje KRS. Prezydent nie podaje przyczyn, co Magierowski uzasadnia tak: „Pan prezydent także nie może opiniować sędziów i nie będą podane powody, dla których ci sędziowie nie zostali powołani”. A zatem: Prezydentowi nie wolno mieć oficjalnej, urzędowej opinii na temat określonych sędziów, ale mimo to może odmówić ich powołania. To tak jakby ktoś powiedział: „Nie wolno mi ocenić pana pracy, ale wolno mi pana zwolnić”. Tak można – choć nie wypada – powiedzieć w prywatnym warsztacie samochodowym, ale nie na linii Prezydent – sędziowie. Wypowiedź Magierowskiego potwierdza, że decyzja prezydencka jest stuprocentowo arbitralna, gdyż pozbawiona podstaw, jakie dałoby się oficjalnie przedstawić i uzasadnić.

Wrażenie pełnej arbitralności postępowania Prezydenta – w stylu: „Robię bo tak mi się podoba i co mi zrobicie?” – pogłębia ciąg dalszy wypowiedzi rzecznika: „To jest prerogatywa osobista pana prezydenta, nie musi podawać powodów takiej decyzji”. Nieprawda, choć ciekawe, że urzędnik prezydencki w to wierzy. Nie ma czegoś takiego, jak zapisane w Konstytucji prerogatywy „osobiste”. Prerogatywą „osobistą” jest decyzja prezydenta, czy chce na kolację kaszankę czy krewetki. No ewentualnie, ale tu już miałbym wątpliwości, Prezydent, jako jednoosobowa Kapituła w składzie: Andrzej Duda, może nadać orderek orzełka białego (bo do takiej miary skurczył się ten piękny order) grafomanowi Wildsteinowi, o czym tu niedawno pisałem. Ale w poważnych kwestiach związanych ze swym urzędem, określonych w Konstytucji, Prezydent musi działać wyłącznie w granicach prawa. A to oznacza, że wszystkie jego decyzje muszą być uzasadnione w sposób, zgodny z demokratycznym państwem prawa.

Gdyby przyjąć teorię Magierowskiego, to trzeba by uznać, że w ramach swej prerogatywy „osobistej” Prezydent może odmówić powołania sędziów (albo profesorów, albo ministrów itp.) na tej podstawie, że jeden jest za wysoki a drugi za niski, albo że mu się nie podoba czyjeś ubranie, albo bo nie chce powołać kobiety, albo bo rzucił monetę i wyszła mu reszka. Nie tak zbudowany był system konstytucyjny III RP, obecnie rozmontowywany przez Kaczyńskiego, Dudę i resztę tego towarzystwa.

Wypowiedzi Magierowskiego warto słuchać– bo jasno pokazują one, jak swoją rolę polityczną widzą elity IV RP. Magierowski jednoznacznie choć bezwiednie– bo jako się rzekło, geniusz to jednak nie jest – pokazuje butę obecnych władców Polski, nieskrępowanych ani literą ani duchem Konstytucji. Ostatnie działania Andrzeja Dudy nakładają się na wiele miesięcy pospiesznego budowania państwa autorytarnego, działającego wyłącznie na podstawie woli Wodza (a nie jest nim Prezydent!) i z pełną pogardą dla Konstytucji.

I warto, by liderzy państw demokratycznych, przyjeżdżający właśnie na szczyt NATO, zdawali sobie doskonale sprawę z tego, z kim mają do czynienia.
Trwa ładowanie komentarzy...