O autorze
Filozof prawa i konstytucjonalista, publicysta, bloger

Baba z wozu: Brexit i Polska

Będzie teraz tendencja do podkreślania, że wyjście Wielkiej Brytanii z UE jest dowodem na patologię nadmiernej integracji. Gdyby tylko Unia trzymała się tradycyjnego, ekonomicznego modelu wspólnego rynku bez żadnych tendencji federalistycznych, Wielka Brytania nie wypisałaby się z Unii.

Nic bardziej błędnego. Brexit jest dowodem na to, że w dzisiejszej Europie nie ma consensusu co do modelu integracji europejskiej. I jeśli są maruderzy, to lepiej niech wycofają się, a ci, którzy szczerze chcą europejskiej federacji nie będą musieli rezygnować z realizacji swych aspiracji.



W tym ujęciu, Brexit jest dobrą wiadomością. Unia wyzwoli się z głównego marudera. Demokratyczną decyzję Brytyjczyków należy respektować, nawet jeśli jest głupia. Na tym właśnie polega demokracja.

Brexit będzie bodźcem do powrotu do oryginalnej, tradycyjnej idei integracji europejskiej: federalistycznej idei Monneta, Churchilla i Adenauera. Idei Stanów Zjednoczonych Europy, państwa wewnętrznie zróżnicowanego, ale jednak państwa, a nie magmy składającej się z rozmaitych suwerennych państewek. I bardzo dobrze.

Nie każdy musi i nie każdy powinien być częścią takiego państwa: tego trzeba chcieć i na to trzeba zasłużyć. Na tym właśnie polega piękno europejskiej demokracji, że akces jest wolnym wyborem, a prawo do wyjścia jest tego konsekwencją. Brytyjczycy właśnie dali odpowiedź. Bóg z Wami!

A Polska? Przed nami stoi teraz jasny wybór: albo udział w Europie pierwszej prędkości, która na naszych oczach tworzy się, także w konsekwencji Brexitu, albo dołączenie do maruderów, którzy prędzej czy później znajdą się za murami.

I właśnie teraz jest czas Jarosława Kaczyńskiego. Pora porzucić „eksperymenty” z Szydło, Dudą, Waszczykowskim – to wszystko strata czasu. Niech realny władca Polski wypowie się, po której stronie muru widzi Polskę. Nawet przy nieznajomości spraw międzynarodowych, cechującej Jarosława Kaczyńskiego – to akurat jest wybór dość nieskomplikowany.

Jakieś dziesięć czy jedenaście lat temu, uczestniczyłem w seminarium lucieńskim, na zaproszenie ówczesnego Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Tematem była integracja europejska, a zagajającymi dyskusję był profesor Zdzisław Krasnodębski i ja. Potem, w czasie dyskusji, Lech Kaczyński - dla mnie, Leszek - powiedział, że jest przekonany, że przyszłością Europy jest państwo federalne, choć w tym momencie, on sam nie ma wystarczającego mandatu politycznego, by do tego dążyć. Uważał, że to kwestia jakichś 20-30 lat.

Czy jego brat podejmie ten przekaz? Czy raczej będzie trzymał się beznadziejnej zagranicznej polityki PiS-u, która upatrzyła sobie „strategicznego partnera” w państwie, które właśnie powiedziało Unii „adieu”?
Trwa ładowanie komentarzy...