Grupa naTemat

List do Andrzeja Dudy

Dostałem właśnie list, podpisamy Andrzej Duda. List wysłany co prawda nie tylko do mnie, ale ponieważ jednak znalazłem się wśród adresatów, wypada odpowiedzieć.
"Szanowny Panie Doktorze Duda. W swoim liście, prosi Pan mnie o oddanie na Pana głosu. Niestety nie mogę przychylić się do Pańskiej prośby.

Pisze Pan m.in. do mnie, że jeżeli będę na Pana głosował i zdobędzie Pan urząd prezydencki:
„Wniosę ustawę przywracającą poprzedni wiek emerytalny i ustawę podnoszącą kwotę wolną od podatku.”

Tu akurat źle Pan ze mną trafił: ja bardzo lubię swoja pracę i nie chcę iść na żadną emeryturę, zaś co do podatku, to wolę zapłacić go nawet od niższej kwoty, ale żyć w państwie, które jest w stanie porządniej zapłacić nauczycielom w szkołach publicznych i pielęgniarkom. Generalnie jednak – nie lubię łapówek, a za takie uważam obietnice mniejszych podatków a większych wydatków budżetowych. Pańskie obietnice wyceniono na kilkadziesiąt miliardów złotych, a niektórzy nawet na 250 mld, a nigdy nie zająknął się Pan na temat źródeł finansowania tych wszystkich obietnic. Mniejsze podatki, większe wydatki publiczne – bardzo dziękuję , ale z tym nie do mnie, proszę znaleźć naiwniejszych.

Pisze Pan: ”Będę stał po stronie utrzymania polskiej waluty tak długo, jak to tylko konieczne, by Polacy mogli żyć godnie i bezpiecznie”. Czyli odwlekał Pan będzie wprowadzenie Euro w Polsce, mimo zaciągniętych przez Polskę zobowiązań w traktacie akcesyjnym. Znów, zupełnie mi się to nie podoba – moment przyjęcia Euro powinien być określony względami ekonomicznymi, a nie populistycznymi hasełkami o „życiu godnym i bezpiecznym”. Czy Słowacy żyją mniej godnie, Estończycy – mniej bezpiecznie, z tego powodu, że mają Euro? (A już tak na marginesie – czy wziął Pan urlop z Parlamentu Europejskiego, zrezygnował Pan z wielkich honorariów Europosła płaconych w tych okropnych Euro na czas kampanii wyborczej? Chciałbym to wiedzieć, bo m.in. ja Panu płacę, a poza tym chciałbym wiedzieć, jakim Pan jest człowiekiem, skoro tak Pan zabiera o moje poparcie).


Pisze Pan: „Wraz z żoną będziemy parą prezydencką, z której będziecie mogli być dumni.” – Bardzo proszę nie mieszać do tego swojej żony, 10 maja będę głosował na prezydenta, a nie na parę.

Pisze Pan: ”Moim zwierzchnikiem będzie Naród, bo to On wybiera Prezydenta”. Wątpię. Sądzę, że Pana zwierzchnikiem będzie Jarosław Kaczyński, bo to wyłącznie jemu, a nie nawet swojej partii zawdzięcza Pan tę zaskakującą dla wszystkich nominację. Był Pan działaczem dalszego rzędu, Prezes wyciągnął Pana z rękawa, i gdyby - nie daj Bóg – został Pan wybrany, to będzie Pan zapewne tak samo podporządkowany woli Jarosława Kaczyńskiego, jak ośmieszony doszczętnie kandydat na ‘premiera technicznego’, nieszczęsny profesor Gliński.

Niepokoi mnie też to, o czym Pan nie pisze. W swym liście pisze Pan o podatkach, emeryturach czy Euro, a więc sprawach leżących poza kompetencjami Prezydenta RP, zaś nie pisze Pan ani słowem o rzeczach, które naprawdę należą do zakresu odpowiedzialności Prezydenta – czyli o kwestiach strategicznych i międzynarodowych. Wskazuje to na niezrozumienie przez Pana funkcji, na jaką Pan kandyduje,

Pisze Pan: „W dniu wyborów Prezydenta RP proszę o Państwa głos”. Niemożliwe, ze względów powyżej wyjaśnionych. Ale skoro już z Panem koresponduję, to pozwoli Pan, że zapytam: jak to było naprawdę z tym wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego w sprawach SKOK, podyktowanym Panu przez prawników Grzegorza Biereckiego, odwlekającym kontrolę finansową nad SKOK-ami, dzięki czemu zyskał on czas na niebywały numer, wart te kilkadziesiąt milionów? Miał Pan coś z tego czy to tylko tak z urzędniczej powinności? Tak tylko pytam, może mi Pan odpowiedzieć prywatnie, albo w specjalnym trybie przedwyborczym.

Z wyrazami poważania
Wojciech Sadurski"
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
WyboryAndrzej Duda
Skomentuj